Polska szkoła. Czy jest potrzebna?

on

Kiedy wyjeżdżaliśmy z Polski, Samuel miał sześć lat z niewielkim hakiem. W Polsce uczęszczał do przedszkolnej zerówki. Samek miał zawsze dużo do powiedzenia, a jego zasób słów jest dosyć szeroki. Generalnie jest to dziecko, które dużo pyta, jest ciekawe wielu rzeczy i uwielbia rozmawiać. 

Szukając dogodnej dla nas lokalizacji, sprawdzaliśmy nie tylko dobry dojazd do SF, ale także jakość szkół w okolicy potencjalnego mieszkania oraz czy funkcjonuje w okolicy polska szkoła. Nie byłam wtedy pewna, czy będzie nam to potrzebne, ale przezorny zawsze ubezpieczony, jak powiadają. Zatem ucieszyłam się, że okazało się, że w naszym upatrzonym Walnut Creek polska szkoła funkcjonuje.

Po przyjeździe ponownie nie od razu poczułam potrzebę wysyłania Samuela do polskiej szkoły – on nieźle sam czyta, rozmawiamy w domu po polsku, a program na etapie zerówki nie różni się od tego polskiego. Więc po co?

Myślałam, myślałam i zapisałam. Dlaczego?

To wszystko się trochę nakłada, ale powiedzmy, że możemy podzielić to tak:

  1. Po pierwsze – jesteśmy tacy sami. Zrozumiałam to trochę później i cieszę się teraz, że Samek zaczął już chodzić do polskiej szkoły. W odróżnieniu od środowiska amerykańskiego, czyli dla niego codziennego, Samek ma możliwość spotkania innych Polaków, którzy też mieszkają w USA. To w jakiś sposób sprawia, że nie czuje się taki inny, bo takich rodzin jak my  jest więcej.
  2. Po drugie – rozmowy. Po kilku miesiącach pobytu w USA Samuel wciąż nie mówi po angielsku tak, jakbyśmy sobie wymarzyli (tj. płynna rozmowa z rówieśnikami na byle tematy;) ), ale już zaczyna gubić polskie słowa. Są takie rzeczy, których uczy się w szkole i pamięta je lepiej, bo na co dzień mówi o nich po angielsku. Podobnie jest z daniami, on już nie zamawia kurczaka tylko czikena. To jest na tym etapie dosyć zabawne i świadomie na to pozwalamy, bo chcemy, żeby mógł swobodnie używać tego, co akurat mu się w głowie pojawia. Już za chwilę będziemy musieli wyraźnie naciskać na przestawianie języków w rozmowie. Dlatego ważne jest, żeby mógł po polsku rozmawiać także z innymi ludźmi. Oni mówią inaczej, o czymś innym, używają czasem innych sformułowań. Wzorców jest więcej.
  3. Po trzecie – dzieci. Na początku było trudno, Samuel miał dystans do dzieci, ponieważ spodziewał się, że będą “normalnie” mówić po polsku, a tu niestety – dzieci urodzone w USA, a nawet te, które przyleciały jako maluchy, teraz już nie mówią po polsku tak, jak my. Mają akcent, inna jest melodia języka. Samuel ich nie rozumiał. Kiedy jednak zaczął “słyszeć”, dojrzał, że rzeczywiście te dzieci zrozumieją, kiedy powie coś po polsku, że może coś mówić, nie musi kombinować swoim ograniczonym angielskim, coś z nim zaskoczyło, zaczął się bawić z dziećmi. A dla sześciolatka to potrzeba wysokiego szczebla. 😉
  4. Po czwarte – kiedy wrócimy do Polski, nasz syn będzie musiał nadążać za rówieśnikami. Nie wiemy, kiedy dokładnie wrócimy, ale chciałabym, żeby potrafił czytać i pisać w ojczystym języku, znał zasady gramatyki i ortografii. Jeśli nie zrobi tego w sobotniej szkole polskiej, będę musiała zrobić z nim to w domu. Wolę, żeby uczył go ktoś na zorganizowanych zajęciach.
  5. Po piąte – ludzie. Zawsze dobrze jest poznać ludzi z podobną historią, podobnymi problemami, innych fanów pierogów. Po prostu.
  6. Po szóste – harcerze. Jeśli chcecie, żeby Wasze dziecko angażowało się bardziej, mocniej przyjaźniło się z innymi, polskimi dziećmi – dołączcie do harcerstwa. Tak powiadają. 😉
  7. Po siódme – kultura. Trochę daleko na liście, ale jednak. Jeśli ktoś chce zachować tradycje, uczyć o Polsce, chce, żeby dziecko rozumiało, gdzie są jego korzenie, kim są jego krewni, powinien mieć szansę poznawać historię, obyczaje, tańce, piosenki i stroje ludowe. Co prawda w Polsce ta tradycja nie jest już taka silna, nie tańczy się już krakowiaka w szkołach, ale dla kogoś, kto nie jest w Polsce, ta nauka może być zdecydowanie istotna dla określenia tego, czym polskość jest. O związku polskości z Kościołem Katolickim i jego wpływie na kulturę należałoby się wypowiedzieć osobno.
  8.  Po ósme – wiele i  niewiele. Zajęcia odbywają się raz na dwa tygodnie, w soboty między godz. 9.30 a 14.30. To nie jest codziennie, nie wymaga ogromnego zaangażowania, nie ma sterty prac domowych do odrobienia.  Co więcej – ten czas (pięć godzin!) możecie Wy, rodzice, poświęcić dla siebie! A potem poczytać pociechom w domu polskie książki z polskiej biblioteczki. 😉
  9. Po dziewiąte i ostatnie. To nasi rodacy. Jeśli ktoś czuje się patriotą, powinien być blisko.

Jeśli Ty rodzicu, chcesz się przyłożyć polskiej społeczności, sam możesz dołączyć, pomóc lub zostać nauczycielem w polskiej szkole. A dzieci, wiadomo, wszystkie są nasze, więc każdy uczy najlepiej jak potrafi. 🙂

samuelson

Info o naszej polskiej szkole znajdziecie tu:

http://polishschool.org/

Aga

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s