Mill Valley & Point Reyes

Weekend to zawsze dobra okazja, żeby gdzieś się wybrać. Może nie zawsze do Los Angeles, ale…

Mieszkamy w pięknym miejscu i w zasadzie w odległości godziny – dwóch drogi samochodem znajdujemy się w nowym, trochę innym miejscu niż na co dzień. Mieszkamy w miejscowości Walnut Creek, która znajduje się na wschód od San Francisco i jest doskonałym miejscem do wypadów – głownie dlatego, że znajduje się w głębi lądu i nie musimy przeciskać się przez SF i korkujące się mosty, by gdzieś wyjechać.

Ostatnio weekend zaczynaliśmy uroczystym wieczorem firmowym  i spędziliśmy noc w miejscowości Mill Valley. Urokliwe miejsce, nad wodą, co ja kocham ogromnie, a jednocześnie u progu wielu szlaków górskich. Myślę, że jeszcze tam wrócimy. Wtedy byliśmy tylko przejazdem, zjedliśmy ogromne śniadanie…chociaż “zjedliśmy” to dużo powiedziane, bo ja nie dotarłam nawet do połowy talerza. Knajpka, do której wybraliśmy się na śniadanie, to była jedna z tych, gdzie w sobotę przychodzą całe rodziny, panie wyglądają jakby wstały dopiero z łóżka (może wstały?), nie są umalowane ani szczególnie ubrane – często w sportowych braniach, ciepła kamizelka na plecach i już. Wszyscy idą całą rodziną na brunch, jedzą, rozmawiają, śmieją się głośno i piją wciąż dolewaną kawę (uwielbiam! <3).

Widoki w okolicy są piękne, przestrzenie ogromne, inne niż na Podlasiu, tylko czasami, gdzieś między jedną miejscowością a drugą zdarza się moment, gdy mijając przydrożny kościółek wydaje nam się, że jesteśmy gdzieś blisko domu…

W sobotę chcieliśmy skorzystać z ładnej pogody i pojechaliśmy na wybrzeże, do Point Reyes, gdzie można podziwiać cudne widoki, a jak ktoś ma więcej czasu i cierpliwości, to może także spróbować spotkać słonie morsie lub wybrać się na obserwację wielorybów. My pospacerowaliśmy, zeszliśmy do latarni morskiej, złapał nas deszcz i wróciliśmy. W sezonie zimowym nie można podjechać na wzgórze Point Reyes, przy latarni. Znaki kierują na plażę i duży parking, gdzie znajduje się także punkt informacyjny oraz miejsce zakupu biletów na autobus. Autobusy kursują co 20 min. i zawożą turystów w punkty widokowe, czyli Point Reyes i Chimney Rock. Inaczej dojechać nie można, ale nawet gdyby było można, polecamy autobusy – cena biletu to 7$/os., więc można wesprzeć park narodowy i pojechać komunikacją zbiorową, przy okazji odpocząć i mieć chwilę na przekąskę. Info dotyczące dojazdów znajdziecie TUTAJ.

Ach, po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze, by zobaczyć Cypress Tunnel (MAPA), który choć jest zwykłą drogą, to drzewa nadają mu niezwykłego czaru i uroku. Cypress Tunnel to dla mnie odpowiednik polskich dróg obsadzonych kiedyś wierzbami – to miejsca trochę magiczne, trochę przenoszące w przeszłość…i jeszcze to wrażenie otulenia, bycia pod osłoną Natury, to zdecydowanie to, za czym tu, w Kalifornii można zatęsknić. Tu nie ma lasu za każdym rogiem.

Wycieczka była krótka, wietrzna i udana. Kolejny punkt na mapie odhaczony!

Aga

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s