Co wiemy po pierwszym tygodniu szkoły?

Minął pierwszy tydzień Samuela w szkole, a w zasadzie w Kindergarten, czyli czegoś na kształt polskiej zerówki. 

Zanim wysłaliśmy Samka do szkoły sprawdziliśmy, czego możemy spodziewać się na zajęciach, czego uczą się dzieci w jego wieku w amerykańskiej szkole, czy jest gotowy, by pracować równolegle z grupą. Dowiedzieliśmy się, że w programie nauczania są:

  • Zajęcia z języka i pisania: zabawa słowami, nauka na podstawie obserwacji, czytanie globalne, nauka rozpoznawania głosek w słowach, rozpoznawanie liter ze słuchu.
  • Matematyka: praca z bryłami (np.liczenie krawędzi), dodawanie i odejmowanie niedużych liczb; znajomość zegara oraz kalendarza.
  • Nauka/biologia: dzieci poznają rośliny zwierzęta, pogodę i pory roku, wykonują proste doświadczenia. Każda klasa posiada swoje zwierzątko klasowe.
  • I na koniec umiejętności społeczne: zadaniem Kindergarten jest pokazanie, że istnieje świat poza klasą i domem – sąsiedztwo, lokalna społeczność, a różni ludzie mogą posiadać różne punkty widzenia.

Jak jest? 

Samuel uczęszcza do szkoły w grupie około dwudziestoosobowej. Zajęcia mają w swojej sali, ale także w  laboratorium, sali plastycznej czy w bibliotece szkolnej. Chodzą między salami całą grupą pod opieką nauczyciela.

Podstawowa sala do pracy przypomina trochę przedszkole, jest kolorowa i wypełniona masą ciekawych rzeczy, ale bardziej jest jest jednak salą szkolną – nie ma tam zabawek, jest dużo książek, są pomoce dydaktyczne (brzmi strasznie poważnie, ale to są różne plansze, obrazki, zagadki rysunkowe itp.), stoliki, jest kolorowy dywan, i cała masa pudełek do segregowania…wszystkiego. Do jednego pudełka odkłada się prace domowe, do innego prace rysunkowe, a do tych pod oknem książki… Samuel już to wszystko wie najlepiej. Ach, klasa ma też w sali swojego pet’a. Tak wyszło, że to gekon. 🙂 bty

Dzień w Kindergaten zaczyna się o 9.05, a kończy o 12.35 lub o 13.25.

Po przyjściu, dzieciaki siadają na kolorowym dywanie, sprawdzana jest obecność i przyjmowane są zgłoszenia na lunch. Lunch jest kupowany i nie jest obowiązkowy,  codziennie są dwa dania do wyboru. Po wykonaniu listy, pani wybiera jedno dziecko, ono wybiera sobie kompana i idą do Office, czyli sekretariatu i zanoszą dokumenty. Zaczynają się zajęcia.

Jeśli dziecko nie mówi po angielsku, można zostać z dzieckiem w klasie, choć się tego nie zaleca. Ja nie zostałam. Wyszłam po upewnieniu się, że Samuel wie, gdzie jest toaleta i wie, jak zakomunikować, że chce z niej skorzystać. Samek został na zajęciach, nie rozumiejąc właściwie nic, a pomimo to codziennie opowiada, że zajęcia są ciekawe. Dzieci często oglądają filmy edukacyjne, pani dużo czyta i pokazuje ilustracje. Zajęcia matematyczne są rzeczywiście na poziomie podstawowym – dzieci liczą skoki króliczka na obrazku lub dodają centy (2+3=?). W czasie wolnym uczniowie mogą grać na tabletach w gry edukacyjne.

Ciekawe jest to, że nie ma zwyczaju przyprowadzania dziecka o innej porze niż dokładnie o 9.05. i odbierania nawet kilka minut przed końcem zajęć. Kiedy dzieci kończą zajęcia, nauczycielka otwiera drzwi i kolejno dzieci żegnają się i wychodzą do opiekunów. My czekamy na zewnątrz.

Raz w tygodniu, u nas w środy, dzieci odwiedzają bibliotekę i mogą wypożyczyć jedną książkę. Rodzice dostają kopertę z informacjami o zbliżających się wydarzeniach szkolnych oraz z pracami domowymi dla dziecka. Kopertę należy podpisać – potwierdzić, że się odebrało, a prace odnieść, kiedy się je wykona. Wśród rzeczy, które znalazłam w naszej pierwszej kopercie znalazłam zaproszenie na lokalną imprezę, występy, zbiórkę na jakiś obóz  – należy przyjść i wesprzeć dzieciaki z naszej 4-tej klasy. Tak to już tu jest. Wspiera się społeczność.

Ach, oprócz koperty w środy, w poniedziałki rodzice otrzymują maila z planem działań i wszystkimi ważnymi informacjami na rozpoczynający się tydzień. Bardzo pomocne – przypominają na przykład o tym, że w piątek mamy dzień piżamy i dzieci kończą zajęcia o 11.25(!)… 😉

Po szkole można zostać na placu zabaw, boisku. Po zakończeniu zajęć szkolnych na plac można przychodzić z psami, co wiele osób mieszkających w okolicy czyni. Wieczorami plac szkolny wypełniony jest psami ganiającymi za piłeczkami i talerzami freesbie, dzieciakami grającymi w hokej na trawie lub koszykówkę oraz… tatusiami wykorzystującymi drabinki na placu zabaw jako drążki do ćwiczenia bicepsów. Jest zabawa!

Podsumowując – szkoła jest bardzo komunikatywna i przyjazna. Takie mamy wrażenie po tygodniu. Rodzice informowani są na bieżąco, dzieciaki mają niewiele zajęć, a nauka odbywa się głównie przez zabawę. Podobają mi się metody motywacyjne i sposoby dyscyplinowania dzieci. Dużo odbywa się na podstawie wyróżniania, zachęcania i motywowania. Mało zauważyłam wzmocnień negatywnych. Ale temu przyjrzę się jeszcze przy okazji.

Kończąc, kiedy pytam Samuela, jak minął mu dzień, zazwyczaj odpowiada mi mniej więcej tak:

Ja tylko nie mogę przywyknąć, bo nasz syn od zawsze spędzał w placówkach większość dnia, a po przedszkolu miał jeszcze zajęcia dodatkowe – tańce, basen… Mamy wolnego tak dużo, jak nigdy przedtem.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s